res:
Żywe srebro, czyli sposób na ADHD

Żywe srebro, czyli sposób na ADHD

Dodaj komentarz

Chyba każdy z nas miał, chociaż raz w życiu kontakt z dzieckiem potocznie określanym jako żywe srebro. Ciekawym aż nadmiernie świata. Aktywnym za dwóch lub trzech. Z niespożytą energią i pasją do biegania, pytania, mówienia i łamania – oczywistych dla nas dorosłych zasad.

W miarę wzrastania ta tendencja w funkcjonowaniu dziecka jest coraz bardziej widoczna. Babcie i ciocie, próbując nadać znaczenie temu srebru, zaczynają sugerować konsultację pociechy ze specjalistą. Psycholog, pedagog rozpoznaje objawy, a lekarz psychiatra dziecięcy stawia diagnozę: ADHD (Attention Deficit Hyperactivity Disorder), nadpobudliwość psychoruchowa lub zaburzenia hiperkinetyczne. Niezależnie od nazewnictwa omawiany zespół dotyka i ciało i psychikę, wpływając znacząco na sposób funkcjonowania dziecka, jego relacje społeczne i samoocenę.

Tak jak niemowlę jest zwykle chwalone za swoją siłę fizyczną (patrz jak mocno ściska mój palec, tak się mocno trzyma, że aż podnosi tułów), tak dzieci z nadpobudliwością psychoruchową słyszą krytyczne uwagi. Niewielu jednak wie, iż za te działania odpowiada ten sam mechanizm. Dominuje u nich pobudzenie. Pobudzenie i działanie oraz pobudzenie i hamowanie są procesami działania centralnego układu nerwowego, decydującymi o naszym reagowaniu na i pod wpływem bodźców z otoczenia.

U noworodka i niemowlęcia pobudzenie przeważa, co wynika z niedojrzałości układu nerwowego. Wniosek jest prosty – dzieci z nadpobudliwością psychoruchową też mają niedojrzały centralny układ nerwowy.

ADHD, czyli nadpobudliwość psychoruchowa obejmuje trzy grupy objawów:

nadruchliwość, impulsywność i zaburzenia uwagi. Nadruchliwość jest wzmożoną potrzebą ruchu, w porównaniu do dzieci na tym samym poziomie rozwoju. Stąd główną formą aktywności jest bieganie, a w pozycji siedzącej kiwanie się na krześle, wiercenie, machanie nogami i manipulowanie przedmiotami, które są w zasięgu ręki. Impulsywność to nieumiejętność hamowania się przed działaniem, czekania na swoją kolej, ogromna potrzeba “wychodzenia przed szereg”, bycia pierwszym. Zaburzenie uwagi oznacza trudność w skupieniu się i tendencję do rozpraszania pod wpływem nawet najmniejszych bodźców. Problemem jest czas skupienia, natężenie, zakres, przerzutność i podzielność uwagi. Zdecydowanie przeważa uwaga mimowolna nad dowolną.

Nie bez powodu dziecko z nadpobudliwością psychoruchową bardzo często nie kończy rozpoczętych działań (gdyż są monotonne i już znane), nie ma poczucia czasu (jak przy takiej intensywności życia kontrolować czas), nie przewiduje konsekwencji swoich działań (to wymaga zastanowienia i poświęcenia temu czasu i uwagi), łamie obowiązujące normy i ma kłopot z podporządkowywaniem się obowiązującym zasadom (znajomość nie jest tożsama ze stosowaniem), nie panuje nad swoimi emocjami (przecież pobudzenie dominuje). W związku z czym codzienne czynności zabierają mu więcej czasu niż rówieśnikom (w tej sytuacji to chyba nie jest dziwne). Tak jest. Koniec i kropka. Prawdopodobnie by mu to nie przeszkadzało gdyby nie częste upadki i wypadki, uwagi, komentarze rodziców oraz innych dorosłych, trudności w relacjach społecznych a także wyzwania związane ze szkołą i nauką.

Więc jak dziecku pomóc? Jak pracować z dzieckiem z nadpobudliwością psychoruchową w domu i w klasie?

Dziecko takie wymaga przede wszystkim jasnych i znanych sobie zasad oraz konsekwencji w ich przestrzeganiu. Reguły, zasady i normy wyznaczają granice, określają przestrzeń “poruszania się”, zapewniając tym samym poczucie bezpieczeństwa. Jest to niezbędne każdemu dziecku (także nastolatkowi), nie mówiąc o dziecku z nadpobudliwością. Jego świąt przez nad reaktywność układu nerwowego jest chaosem, a my dorośli mamy za zadanie ten chaos uporządkować (w miarę plastyczności tego świata i naszych możliwości). Czy taki argument do nas dorosłych przemawia? Przecież dziecko wyraźnie tego nie chce, wyraźnie komunikuje swój sprzeciw, głośno mówi: “nie”. Nasuwa się tu porównanie do źrebaka pierwszy raz wypuszczonego z zagrody. Co robi? Biegnie, aż pada ze zmęczenia. Szuka granicy przestrzeni, którą przemierza, mety, do której mógłby dobiec, końca który mógłby osiągnąć. Nie ma mety, końca, granicy, więc nic go nie hamuje, biegnie dopóki ma siły, robiąc sobie krzywdę. normy i zasady tworzą pewien system wychowawczy, który powinien być jednolity w całej rodzinie i wyznaczać zgodność oddziaływań. mama, tata, ale także babcia, dziadek, ciocia powinni być świadomi wprowadzonych norm oraz konsekwentnie dążyć do ich przestrzegania. Chaos porządkuje także stałość. Stałość powinna obejmować również rytuał dnia codziennego, począwszy od pobudki a skończywszy na pójściu spać. Niezastąpiony jest także system nagród i konsekwencji. Tak konsekwencji, nie kar, gdyż te ostatnie nie uczą, a wprowadzają bunt, zniechęcenie, poczucie niesprawiedliwości i krzywdy. Konsekwencje rozumiane jako wynik działania dziecka. Na przykład za dłuższy od przewidzianego czas przygotowywania się do odrabiania lekcji, o tyle będzie krótszy czas rozrywki. Jeśli chcemy coś wyegzekwować, to musimy o tym dziecku przypominać, być uparci i stanowczy.

Pobłażanie, czy robienie wyjątków zniweczy naszą dotychczasową pracę. Przy obniżonej koncentracji uwagi, dziecko nie wyławia naszych słów i poleceń lub umykają one bardzo łatwo. Dlatego należy powtarzać konsekwentnie polecenia, za każdym razem wskazywać tylko jedną rzecz do zrobienia, wszystkie zadania, jakie ma wykonać dziecko muszą być jasno i zwięźle sformułowane. Zamiast – kiedy pójdziesz do pokoju, to większe efekty przyniesie – przynieś brudne ubrania do kosza. Dlatego tez niezbędne jest stosowanie “magicznych słów” – uwaga, teraz mnie posłuchaj, teraz powiem coś ważnego. Im dziecko młodsze, tym bardziej te komunikaty powinny być poparte kontaktem wzrokowym. Dosłownie zniżmy się do poziomu dziecka. Mówmy będąc twarzą w twarz, na wysokości jego wzroku.

Niezastąpione i konieczne jest kontrolowanie powierzonych dziecku zadań, etapów ich realizacji, wspieranie dziecka w ich finalizowaniu. Bardzo przy tym jest pomocne dostosowywanie czasu pracy do możliwości dziecka. Dzielenie tych zadań na pojedyncze czynności i ich nazywanie oraz robienie przerw. Teraz wyjmij z szafki odkurzacz – czekamy, aż dziecko wyjmie, aż wykona to polecenie. Włóż wtyczkę do gniazdka – obserwujemy jak podłącza odkurzacz do prądu. Gdy to zrobi – uruchom odkurzacz. Wtedy mówimy – odkurz dywan. Jest duże prawdopodobieństwo, że dziecko wykona do końca to zadanie, gdy będziemy fizycznie obecni przy tej czynności. Podobne zasady dotyczą odrabiania lekcji. Gdy dziecko chodzi, wstaje, szuka, bo zapomniało długopisu, zeszytu, napić się, zadzwonić spytać o lekcję bądźmy obok. Przypomnijmy mu, co ma robić, naprowadźmy je mówiąc o kolejności działań, wyznaczmy dziecku najbliższy cel. Pamiętajmy, że wzmożona potrzeba ruchu uniemożliwi mu siedzenie nieruchomo w jednym miejscu. Dlatego potrzeba przerw oraz włączania dziecka w działania związane z wykonywaną pracą.

Wychowanie to nie tylko wspólne działania czy ich kontrolowanie. To także dbanie o rozwój emocjonalny dziecka. Stąd nieocenione są rozmowy. Mówienie dziecku o jego zaletach, podkreślanie tego, co dobrego dostrzegamy w nim i jego zachowaniu. Kładąc nacisk na pozytywy wzmacniamy je w ten sposób. Przeciwstawiajmy się konsekwentnie zachowaniom szkodliwym i niebezpiecznym. Mówmy, że tego nie akceptujemy. Pamiętajmy, nie akceptujemy zachowania, a nie dziecka. Rozróżniajmy to wyraźnie zwracając się do niego. Rozmowy o zachowaniu i reakcjach prowadźmy w odpowiednim czasie, czyli wtedy, gdy możemy ten czas w pełni dziecku poświęcić, ale także wtedy, gdy ono jest spokojne. Na nic się zda tłumaczenie czegoś, gdy dziecko jest silnie pobudzone, krzyczy. Nic z tego, co mówimy do dziecka wtedy nie dotrze, a i my nie zawsze potrafiąc kontrolować swoje emocje, możemy powiedzieć więcej niż chcieliśmy i używając niekoniecznie najtrafniejszych słów.

Zasady, o których mowa, są także konieczne w relacji nauczyciel – dziecko. Czterdziestopięciominutowa lekcja jest dla dziecka z nadpobudliwością psychoruchową nie lada wyzwaniem. Konieczne jest w związku z tym dostosowanie miejsca pracy. Dobrze, żeby ławka nie była przy oknie (wszak tyle ciekawych rzeczy za tym oknem), blisko nauczyciela, który może w większym stopniu kontrolować pracę ucznia. Oprócz “magicznych słów” dobrym sposobem na przywołanie uwagi dziecka będzie dotknięcie jego ramienia, czy zmiana jego aktywności. Zamiast “nie patrz na kolegę i pisz dalej” pomoże “spójrz w zeszyt”. Dzieciom z nadpobudliwością łatwiej jest zacząć nowe działanie niż kontynuować już rozpoczęte, a patrzenie na kolegę i patrzenie w zeszyt to dwie różne czynności.

Motywację podniesie i utrzyma poziom koncentracji uwagi wprowadzenie zmiany, co oznacza dodawanie do zadań pomocy, przeplatanie mniej interesujących fragmentów lekcji ciekawszymi, z wykorzystaniem materiałów, którymi można manipulować i ich dotknąć. Dobry efekt przyniesie organizowanie aktywności, które angażują ucznia na przykład dyskusja, a także korzystanie z pomocy wizualnych dla wzmocnienia przekazu ustnego. Gdy nadruchliwość dziecka bardzo wpływa i zaburza tok lekcji dobrym rozwiązaniem jest usadzenie go z tyłu klasy, a także jasne wyznaczenie granic – miejsca w klasie, w którym może się poruszać. Nauczyciel nadal kontroluje działania ucznia podchodząc do niego i sprawdzając jak postępuje praca. Rozładowaniu napięcia psychoruchowego posłuży także włączanie dziecka w działania związane z tokiem lekcji, na przykład przyniesienie map, podłączenie rzutnika, rozdanie pomocy kolegom. Nauczyciel nie może zapomnieć o trudnościach dzieci z nadpobudliwością psychoruchową z efektywnym słuchaniem. Dlatego nakłanianie ucznia do powtórzenia instrukcji po jej usłyszeniu, czy powiedzenie jej swoimi słowami upewni nauczyciela w odbiorze tych informacji. Dotyczy to także zadanej pracy domowej.

Praca z dziećmi z nadpobudliwością psychoruchową i praca tych dzieci nad sobą jest długofalowa i wymagająca. Jednocześnie statystyki podają, iż około 30% dzieci z nadpobudliwością wyrasta z niej do czasu dojrzewania, a w wieku dojrzałym dominującym objawem są trudności w zakresie koncentracji uwagi. Pozostaje nam, więc współpraca domu rodzinnego i szkoły oraz koncentracja na tych pozytywnych zmianach, postępach, które nadają sens oddziaływaniom wychowawczym na rzecz naszych żywych sreber.

Adremida nr 1(1), grudzień 2011, “Żywe srebro” Sylwia Drewnowska, str 6-8

Szukasz książek o ADHD? Zajrzyj do CzaryMary.pl!