res:
Mów do mnie jeszcze...

Mów do mnie jeszcze…

Dodaj komentarz

Słowa mają moc, czasami tak wielką, że zapadają w pamięć na długie lata lub powodują natychmiastową reakcję. Mogą być bodźcem do niezwłocznego działania, powodując niepohamowany skok adrenaliny, aktywizując pokłady naszej kreatywności.
Nie zawsze jednak mamy pod kontrolą kierunek uwolnionej energii, jej siłę i ładunek emocjonalny.

Słowa mogą ranić.
Słowa mogą dodawać otuchy.
Słowa mogą pomóc w odnalezieniu w sobie źródła wewnętrznej mądrości i piękna, zaufania do siebie i do świata.

Wszystkie nasze wypowiedzi są w jakiś sposób odbierane przez otoczenie, indywidualnie w zależności od aktualnego nastawienia, stanu świadomości i otwartości na innych ludzi. I chociaż zaledwie 7% wartości przekazu ustnego stanowią same w sobie, to zwykle w bliskich relacjach ciężar ten jest jakby większy. Znając przecież dobrze naszych współmałżonków, dzieci, rodziców, koleżanki i kolegów z pracy, przyjaciół – przypisujemy im automatycznie pewne intencje, wiemy lepiej, co tak naprawdę mają na myśli, a czasem nawet dalibyśmy sobie uciąć głowę, że coś zostało powiedziane. I stąd już niedaleko do nieporozumień, czy konfliktów, zwłaszcza jeśli przypomną nam się jakieś grzeszki z przeszłości.

Czy można więc mówić szczerze, nie raniąc nikogo i jednocześnie być w zgodzie ze sobą i swoimi uczuciami? Jak dawać informację zwrotną (feedback), by wzbogacać życie własne i innych ludzi? Czy można słuchać i słyszeć, jednocześnie nie interpretując?

Okazuje się, że tak, chociaż wymaga to praktyki i na początku okresu adaptacyjnego może budzić nasze wątpliwości.

A oto krótka instrukcja postępowania dla początkujących.

Kiedy czyjeś działanie Cię pobudza:

1. Używaj języka opisującego fakty, posługuj się obserwacjami, unikając jednocześnie oceny i/lub interpretacji. Lepiej powiedzieć: „Wysłałam w zeszłym tygodniu 2 maile z dokładnym opisem ulotki i prośbą o wycenę, i do dziś nie dostałam odpowiedzi.” Zamiast: „Jesteście nieprofesjonalną i beznadziejną firmą, która lekceważy swoich klientów!”
2. Mów w pierwszej osobie, chociaż czasem korci, żeby (widząc np. rozlane i zaschnięte od rana ślady po mleku i okruszki na stole) wrzasnąć: „Ty potworny flejtuchu! Nigdy nie nauczysz się po sobie sprzątać!” W tej lub podobnej sytuacji możemy poinformować drugą osobę o naszym stanie, mówiąc przykładowo: „Umawialiśmy się, że każdy sprząta po sobie. Jestem wściekła, jak widzę zaschnięte mleko i okruchy na stole.”
3. Odnieś się do konkretnego zachowania, które ci się podobało lub nie, a nie deprecjonuj bądź nie wychwalaj całej osoby. Często zachwycamy się: „Jesteś naprawdę kochana!” lub robimy wyrzuty: „Ty wstrętny egoisto!”, dodając czasem listę różnych zaległych spraw. Konkrety bardziej przyczynią się do budowania zdrowej i trwałej relacji. Możesz na przykład powiedzieć: „Dziękuję, że byłaś przy mnie podczas tej trudnej rozmowy. Twoje wsparcie i otwartość dużo dla mnie znaczą.” lub w drugim przypadku: „Oglądałam ten film, kiedy zacząłeś zmieniać kanały. To dla mnie ważne, żebym mogła obejrzeć go spokojnie do końca.”

W stanie wzburzenia trudno zachować klarowność myśli i przywołać adekwatną i elokwentną ripostę. Dlatego lepiej dajmy sobie chwilę na oddech, na uświadomienie sobie, co nas w danym przypadku porusza. Nie reagujmy automatycznie, w schematycznie żałosny sposób. Dla własnego dobra! Za każdą ostrą wypowiedzią kryją się czyjeś niespełnione oczekiwania, nadzieje, niezaspokojone potrzeby. Warto pamiętać, ze żaden, nawet skrajnie agresywny komunikat nie jest wymierzony w nas, a świadczy w dużej mierze o frustracji krytyka. Ważne jest, żebyśmy umieli sobie z takimi trudnymi emocjonalnie sytuacjami radzić.

Kiedy ktoś Cię krytykuje:

Oto Twój podręczny zestaw 4 reakcji do wyboru. Wybierz taką, która najpełniej pomoże zaspokoić Twoje potrzeby.*

1. Możesz zareagować agresją skierowaną przeciwko krytykowi, odwrócić szybko kota ogonem, ponieważ najlepszą obroną jest atak. To dość ryzykowne podejście, ponieważ szansa na kontakt z drugą osobą jest znikoma.
2. Możesz obwinić siebie za całą sytuację, ale pamiętaj, że będzie to agresja skierowana ku sobie, pod płaszczykiem kulturalnego zachowania. I prędzej czy później będziesz musiała odreagować.
3. Lepszym rozwiązaniem będzie empatyczna reakcja w stosunku do rozmówcy: Zastanów się, co czuje ta osoba, wypowiadając takie słowa (może jest smutna, rozżalona, rozczarowana, wystraszona) ponieważ zależy jej, chciałaby więcej (poszanowania dla zawieranych umów, być wysłuchaną i zauważoną, a może móc decydować o sobie?) Nie mieszaj do tego siebie, raczej spójrz okiem chłodnej kamery.
4. Nawiązaniu kontaktu posłuży także empatia dla siebie samej, gdy zastanowisz się: Co czuję w tym momencie?, Czego mi najbardziej teraz potrzeba? Może jesteś bez energii, przybita, zawiedziona, bo potrzebujesz bliskości, wsparcia, kontaktu?

Uwaga! Jeśli wybierzesz którąś z dwóch pierwszych reakcji, możesz eskalować agresję.

Kiedy nie wiesz, co myślą inni:

Bywa czasem i tak, że nasze działania nie spotykają się z żadną reakcją ze strony innych ludzi. Staramy się, dwoimy, troimy, a jakby nikt tego nie zauważał. W zależności od naszego indywidualnego „oprogramowania” możemy być mniej lub bardziej uzależnieni od opinii otoczenia. Pod wpływem silnej motywacji wewnętrznej i nastawienia na działanie nawet przez dłuższy czas możemy działać wydajnie i odnosić sukcesy, opierając się jedynie na własnym zdaniu. Jednak wielu z nas kieruje się motywacją zewnętrzną i wtedy bez kontaktu z opinią publiczną nie zajedziemy daleko. Potrzebujemy dopalaczy! Jak więc prosić o rzetelną ocenę, dzięki której poczujemy się dowartościowani i docenieni?

Spróbujmy zapytać: Co Ci się podobało w mojej wypowiedzi? Który fragment najlepiej zapamiętałeś? Co sprawiło, że czujesz się szczęśliwa? Jak się do tego przyczyniłam? Jak się teraz czujesz, gdy o tym porozmawialiśmy?

Kiedy nie wiesz, jak napisać:

Nie zawsze rozmowa ma przebieg bezpośredni, w cztery oczy. Trudniej jest rozmawiać przez telefon, skype, czy na czacie. Jeszcze inaczej zachowujemy się podczas wymiany mailowej. Słowo pisane różni się od mówionego, ponieważ nie odbieramy innych, ważnych dla nas sygnałów, takich jak intonacja i modulacja, natężenie i barwa głosu, postawa, wyraz twarzy, gestykulacja. Pozawerbalne formy ekspresji są chwilowo niedostępne, więc uruchamiamy wyobraźnię, starając się domyślić, co ktoś chciał nam przekazać. I w tym przypadku precyzja sformułowań, szczerość intencji i język „Ja” pomogą w nawiązaniu empatycznego kontaktu z drugą stroną.

Japoński badacz Masaru Emoto poświęcił wiele lat na badania nad reakcjami wody na wypowiadane, a nawet napisane słowa. Pod ich wpływem próbki wody poddane pozytywnym sformułowaniom podczas zamrażania krystalizowały się w niezwykle piękne kształty, w odróżnieniu od tych, poddanych negatywnym słowom, agresywnej muzyce i obrazom. Za najpiękniejsze uznano te, które ułożyły się po słowach wdzięczność i miłość. **

Pamiętajmy, że ciało ludzkie składa się w ok.70% z wody. Wszystko, co mówimy, piszemy, a nawet myślimy – ma znaczenie, przede wszystkim dla nas samych, ale też dla naszego otoczenia. Dbajmy o siebie nawzajem!

Pięknie śpiewał Marek Grechuta do słów Kazimierza Przerwa- Tetmajera

Mów do mnie jeszcze… Za taką rozmową
tęskniłem lata… Każde twoje słowo
słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze –
mów do mnie jeszcze…

Mów do mnie jeszcze… Ludzie nas nie słyszą,
słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
mów do mnie jeszcze…

* Opracowano na podstawie książki: Marshall.R. Rosenberg, Porozumienie bez przemocy – o języku serca, Jacek Santorski &Co, 2003
**Polecany filmik – tutaj

Beata Kosiacka
BabskaDzungla.pl