res:

„Odkrywca” ADHD wyznaje, że to fikcyjna „choroba”

22 komentarze

ADHD (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder) tłumaczy się jako zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi. O ADHD słyszymy już od dawna. Nadpobudliwe dziecko, które w nadmiarze energii „skacze po ścianach” doprowadzając tym samym swoich opiekunów do kresu wytrzymałości, szybko otrzymuje etykietkę „ADHD”. Za przyczynę ADHD podaje się uwarunkowania genetyczne – osoby z ADHD według powszechnej wersji mają specyficzne wzorce pracy mózgu. Jednak czy aby na pewno? Artykuł, który jakiś czas temu wpadł w moje ręce (link do artykułu na końcu tekstu) rzuca nowe światło na ADHD – „odkrywca” ADHD, Leon Eisenberg, kilka miesięcy przed śmiercią (2009 r.) wyznał, że ADHD to fikcyjna „choroba”.

„ADHD to fikcyjna choroba”

głosi cytat z ostatniego wywiadu z „ojcem ADHD” na okładce niemieckiego pisma „Der Spiegel” – wydanie z dnia 2 lutego 2012 roku. Po co „tworzyć” chorobę? Otóż można na tym całkiem nieźle zarobić. Najpopularniejszym sposobem „leczenia” ADHD jest farmakoterapia z lekiem Ritalin na czele. Tylko w samych Niemczech sprzedaż leków na ADHD wzrosła z 34 kg (w 1993 roku), do 1760 kg (w 2011 roku) – co oznacza 51 krotny wzrost sprzedaży (!). W Stanach Zjednoczonych co dziesiąty  chłopiec wśród dziesięciolatków codziennie zażywa leki na ADHD. A jest to tendencja rosnąca.

Swiss National Advisory Commission on Biomedical Ethics (NEK) skrytykowała użycie Ritalinu. W opinii NEK z 22 listopada 2011 roku czytamy, że środki farmakologiczne zmieniają zachowanie bez żadnego wkładu ze strony dziecka. Doprowadziło to do ingerencji  w wolność i prawa człowieka, ponieważ środki farmakologiczne wywołują zmiany w zachowaniu, ale nie uczą dzieci jak samodzielnie osiągnąć te zmiany. W ten sposób dzieci są pozbawiane umiejętności uczenia się na doświadczeniu, ich wolność jest ograniczona, a rozwój zablokowany. Zadaniem psychologów, nauczycieli i lekarzy jest bycie mądrym przewodnikiem dla dziecka w jego naturalnym rozwoju.

Kariera Leon’a Eisenberg’a

Źródło: http://wissen.dradio.de/

Amerykański psychiatra „stworzył” ADHD w 1968 roku. Jego naukowe badania nad ADHD miały niewątpliwie jeden sukces – przyczyniły się do wzrostu sprzedaży leków. Eisenberg zajmował znaczące stanowiska: w latach 2006-2009 zasiadał w Komisji do klasyfikacji chorób DSM V i ICD X Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, otrzymał nagrodę Ruane Prize za badania psychiatryczne dzieci i nastolatków. A przede wszystkim – był liderem w dziecięcej psychiatrii przez ponad 40 lat.

Może to brzmieć nieprawdopodobnie, ale „stworzyć” chorobę nie jest trudno – wystarczy sięgnąć do źródła, czyli do zespołu decydującego o klasyfikacji chorób (DSM – klasyfikacja zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego lub ICD – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych). Na takiej klasyfikacji opiera się później reszta świata. Amerykańska psycholog Lisa Cosgrove odkryła finansowe powiązania między przemysłem farmaceutycznym a zespołem członkowskim, który miał decydować o klasyfikacji chorób DSM-IV. Według Lisy i jej współpracowników, 56% zasiadających w zespole członkowskim DSM miała owe powiązania, jeszcze gorzej wyglądała sytuacja w przypadku zespołu do „Zaburzeń Nastroju” i „Schizofrenii i Innych Zaburzeń Psychicznych” – tu 100% członków czerpało korzyści finansowe ze współpracy z przemysłem farmaceutycznym. Powiązania są szczególnie wyraźne, gdy pierwszą „linią leczenia” są leki. W kolejnej edycji (DSM-V) sytuacja jest podobna.

Artykuł, który wpadł w moje ręce odsłania inną twarz ADHD – choć fakt istnienia takiej „choroby” już „wrósł” w naszą świadomość i być może trudno będzie przyjąć inny punkt widzenia, na pewno warto spróbować spojrzeć inaczej. Jeśli jednak ktoś z czytelników ma w rodzinie/szkole/wśród bliskich osobę nadpobudliwą i mocno wierzy w to zaburzenie, proszę pamiętać o następujących rzeczach:

– W żywności znajdują się dodatki, które oddziałują na całe nasze ciało, w tym i układ nerwowy, wywołując zaburzenia zachowania, problemy z koncentracją i szereg innych dolegliwości. Wśród kilku „winowajców” jest cukier rafinowany, nadmiar węglowodanów prostych, barwniki spożywcze.

– System edukacji pozostawia wiele do życzenia – żywiołowe, energiczne dziecko z trudem „zmieści się” w ramach szkolnych zasad, które wymuszają chociażby spokojne siedzenie w ławce przez 45 minut. Takie dziecko szybciej otrzyma etykietkę ‚ADHD’.

– Istnieje wiele czynników, których wpływ nie jest do końca zbadany, a które weszły na stałe do naszego życia – np. promieniowanie elektromagnetyczne, nanododatki do żywności.

Zainteresowanych odsyłam do oryginalnego artykułu – „Inventor of ADHD: ADHD is a fictitious disease

  • szu

    To jak w takim razie wytłumaczyć, że osoby cierpiące na ADHD amfetamina i jej pochodne te osoby uspokajają zamiast je pobudzać? Wiem, że w USA jest masowa tendencja przepisywania leków na różne wydumane schorzenia ponad potrzebę ale zastanawia mnie ten fakt.

    • ble

      Wydaje mi się, że amfetamina nie tyle uspokaja, co wyczerpuje dzieci i tak już pełne energii.

  • aga

    Leon Eisenberg NIE BYL ODKRYWCA ADHD; ADHD po raz pierwszy zostalo opisane w literaturze medycznej grubo przed 1775 rokiem.

  • mama

    ADHD jest dziedziczne mialam je ja i ma moj syn leki musza byc dobrane skrupulatnie i do tego musi byc specjalna dieta i aktywnosc fizyczna. Mozg nie sortuje wiadomosci w kolejnosci od najwazniejszych dlatego pracuje na pelnych obrotach.Koncerny farmaceutyczne zarabialy na chorobach i zarabiac beda czy to ADHD czy to katar sa leki ktore pomagaja sa takie ktore szkodza. W zaleznosci od tego jaki typ ADHD ma dziecko moze potrzebowac rozne leki moze tez sie obejsc bez.Prawda tez jest taka ze szkoly publiczne nie radza sobie z takimi dziecmi kierujac je do szkol specjalnych gdzie ich przyszlosc jest pogrzebana a faktem jest ze te dzieci podobnie jak dzieci autystyczne maja nadzwyczajne zdolnosci w roznych dziedzinach.ADHD jest zaburzeniem z ktorego sie wyrasta w wieku nastoletnim do tej pory musimy pomagac naszym dzieciom przez to przejsc.Syty glodnego nie zrozumie tak jak czlowiek ,ktorego ADHD nie dotknelo moze tylko polemizowac. Polecam ksiazke „Moje kochane ADHD” Taylor Blake 🙂

    • ble

      ha ha ha wielu rodziców będzie rozczarowanych tą wiadomością. Woleliby faszerować swoje dzieci chemią, niż wziąć na siebie trudy wychowania.

      Ich trudne życie pogłębione jest fatalną postawą nauczycieli, którzy chcieliby mieć grzecznych i „normalnych” uczniów.

      W jednym i drugim przypadku granice tzw. normalności narzucane są przez nienormalnych ludzi, którzy powinni iść na terapię.

      • McKee

        Tak się składa że jestem rodzicem dziecka adoptowanego ze zdiagnozowanym ADHD (zdiagnozowano dopiero w pierwszejmkalsie podstawówki). W mojej biologicznej rodzinie nigdy nie było ADHD zatem mam „perspektywę” co to znaczy mieć i nie mieć ADHD w rodzinie ponieważ mam także swoje biologiczne dzieci, które ta dolegliwość ominęła. Żaden system edukacji oparty na „siedzeniu w ławce” nie poradzi sobie z dzieckiem z ADHD. Systemy nie oparte na „siedzeniu w ławce” nie są publiczne i nie ma co liczyć na to, że nawet za grubą kasę zespół nauczycieli niepublicznych przyjmie do szkoły dziecko z ADHD bo to jest równoznaczne z ogromem pracy, skargami innych rodziców którzy słono płacą za taką np. szkołę Montesori. W końcu po to ją wybrali i płacą żeby ich dziecko nie musiało zderzyć się na swej drodze z delikwentem obciążonym ADHD. Szkoła publiczna natomiast ma obowiązek poradzić sobie z dzieckiem z ADHD ale jak juz wspomniałem system oparty na siedzieniu w ławce to porażka przy tej dysfunkcji. Nie ma mowy aby w takich warunkach dziecko z ciężkim ADHD się prawidłowo „socjalizowało”. Dziecko w ogólnym rozumieniu pozostałych uczestników procesu edukacji rozrabia bo rodzice nie potrafią go wychować. Zwykle wtedy spokojni rodzice dostają łatkę patologicznych, są wzywani na dywanik, nasyła sie na nich kuratorów itp, itd. Tacy rodzice którzy zdają sobie sprawę co to jest ADHD edukują nauczycieli, rodziców innych dzieci z klasy ale to niewiele da jeżeli nie wprowadzi sie równocześnie leków. Po ich wprowadzeniu wszyscy uczestnicy procesu edukacji nagle zmieniają zdanie o tym „wściekłym bachorze” z którym było tyle kłopotów. Cóż za wspaniała poprawa, jakie mądre to dziecko, może jednak go zaprosić na urodziny swojej pociechy albo przyjść jednak do niego jak tak ładnie prosi ….
        ADHD niestety istnieje a przebieg jest standardowy i bardzo schematyczny. W domu sobie rodzice radzą bez wiekszych problemów, w przedszkolu pojawiają sie spięcia ale jeszcze ujdzie, natomiast po przyjściu dziecka z ADHD do pierwszej klasy podtsawówki rozpoczyna się prawdziwa gehenna tak dla dziecka jak i dla jego rodziców. To jest ten schemat.
        Na koniec 2 zdania. Dzieci z ADHD są niezwykłe – nie każdemu jest dane zrozumieć o co chodzi w tym „szaleństwie” które odpowiednio wsparte otwiera przed dzieckiem wielkie możliwości rozwoju. Z drugiej strony brak wsparcia czy też eskalacja kar i opresji może doprowadzić do wykluczenia i buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu.

        • Luna

          Zgadzam się z Tobą „McKee”. Mam syna ze zdiagnozowanym ADHD i muszę powiedzieć, że bez względu na to czy taka choroba jest, czy po prostu została przez kogoś wymyślona nasz system edukacji zupełnie nie jest przygotowany na takie dzieci. W przedszkolu miałam wsparcie pań prowadzących grupy, natomiast w momencie kiedy mój syn poszedł do pierwszej klasy przeżyłam horror. Przez 3 lata nauczania początkowego nabawiłam się tylu chorób, że głowa mała, co najgorsze nie z winy mojego dziecka. Im bardziej doświadczony nauczyciel (długi staż np. 30-letni) tym większe zrozumienie i pomoc. Zdarzają się też młode zaraz po studiach panie, które też rozumieją problem, ale one najzwyczajniej się zainteresowały tym tematem. Krótko mówiąc: wiedza=pomoc. Moje dziecko już trochę spokojniejsze, ponoć z racji wieku, nigdy nie poddałam się farmakologii, ciężka praca i mega wsparcie dla tych naszych niesfornych pociech przynosi efekty małymi kroczkami – ale przynosi. Co do artykułu to czytając go jestem w stanie uwierzyć,że ktoś wyolbrzymił problem dla koncernów. Któregoś razu poszłam do neurologa z moim synem bo miał problemy ze spaniem. Pan doktor widząc jak zachowuje się mój syn spytał czy jest nadpobudliwy, odpowiedziałam, że tak. Po krótkiej wizycie wyszłam zniesmaczona, ponieważ nie dostałam wskazówek odnośnie mojego problemu tylko receptę z lekiem na ADHD. Moje tłumaczenia, że radzę sobie bez leków z tym tematem nie były dla lekarza żadnym argumentem, miałam wykupić lek i podawać dziecku. Kochani problemy zniknęły ok 10 roku życia, było to dla nas męczące, ale daliśmy radę. Drugą rzeczą, która również ma wpływ na nasze dzieci niestety jest nasza żywność. Ludzie dzisiaj są zajęci robieniem pieniądza i to czym karmią swoje zwierzęta, które my i nasze dzieci później będziemy jeść nie ma dla nich żadnego znaczenia. Ludzie dorośli trzydziestoletni dowiadują się, że są alergikami, choć w dzieciństwie nigdy nie mieli takich objawów. To wszystko jest chore. Kończąc moje wywody życzę wszystkim rodzicom dużo wiary w siebie i swoje pociechy. Pozdrawiam.

    • Likain

      Nie wydaje mi się żeby ADHD było dziedziczne. Ani mój ojciec, ani moja matka nigdy nie wykazywali nadpobudliwości w zachowaniu, natomiast mój brat nigdy nie potrafił usiedzieć w miejscu. Być może ADHD „powstaje” w trakcie ciąży, może jeden ośrodek mózgu rozwija się bardziej, a inny mniej, przez co dzieci z ADHD nadrabiają brak koncentracji w inny sposób, co rzadko się zauważa, gdyż ich często nieodpowiednie zachowanie rzutuje w nadmierny sposób na ich otoczenie (głównie rodzinę). Słyszałem nie raz takie stwierdzenie: „Kiedyś nie było ADHD. Nazywało się to brakiem wychowania”. Wiele zarzuca się tzw. bezstresowemu wychowaniu, że wtedy może wyrosnąć z dzieci „co bądź”, takie właśnie ADHD. Sam nie mam tyle wiedzy ani doświadczenia żeby zająć stanowisko w tej sprawie. Coraz mniej jednak wierzę w ADHD. Wydaje mi się że jest to raczej choroba cywilizacyjna całych rodzin, podstawowych komórek społecznych. Ciągła pogoń za pieniądzem rodziców sprawia, że mają mniejszy kontakt z dzieckiem, jest ono puszczane „w samopas”, brakuje szczerej rozmowy, a problemy zamiata się pod dywan, bo rodzice są zmęczeni po całym dniu pracy. Brakuje im stanowczości i konsekwencji. Dzieci są różne i o ile mnie moi rodzice mogli zostawić samego w pokoju i bawiłem się grzecznie i tak cicho że mama sprawdzała czy w ogóle jeszcze żyję, to mojego brata nie można było zostawić ani na chwilę, bo zaraz wlazł gdzie nie było wolno albo coś popsuł. Prawdopodobnie, a nawet na pewno brat potrzebował większej uwagi rodziców niż ja, albo przynajmniej innego jej rodzaju, inaczej ukierunkowanej. Nie otrzymał jej, więc później prościej było iść do urzędu po zaświadczenie o ADHD, „żeby miał trochę łatwiej na starcie”. Dla przykładu, choć troszkę „z innej beczki”: moja ciocia, emerytowana pani pedagog, „zrobiła” ze swojego wnuka z porażeniem mózgowym, problemem z mową i emocjami, człowieka który poszedł na studia, chodzi, mówi, śmieje się, zapamiętuje – jest „sprawny społecznie”. To jest cud. Cud cierpliwości, stanowczości, konsekwencji i poświęcenia. Tego samego wymagają dzieci z ADHD. A może z „ADHD”?

      • McKee

        Zgadzam się że ADHD to nie tylko genetyka i dziedziczenie. Słyszałem że ADHD może wystąpić na skutek np. niedotlenienia mózgu dziecka przy problematycznym porodzie. Niemniej jednak każda publikacja na temat ADHD, którą miałem okazje przeczytać wskazuje na dziedziczenie tej dysfunkcji. Podaje się przykłady rodzin gdzie jest całkowicie normalne że jeżeli się urodzi chlopiec to wiadomo że będzie tak samo niespokojny jak inni mężczyźni w tej rodzinie. ADHD dotyczy też kobiet jednak tutaj jest raczej problem z koncentracją uwagi niż z nadpobudliwością czy impulsywnością. Oczywiście to wszystko tylko statystyka co usprawiedzliwia neliczne wyjątki od tej reguły. To prawda także że rodzice zbyt mało wysiłku poświęcają takim problematycznym dzieciom zwłaszcza gdy sami mają ze sobą problem, nie mają czasu na nic poza pracą – takie czasy. Trzeba jednak pamiętać że choćby nie wiem ile sie pracowało z takim dzieckiem w domu to nie uda się tu zasymulować warunków jakie panują w szkole a tu właśnie jest największy problem. Siedzenie w ławce dla takiego dzieciaka to większy wysiłek jak dla górnika praca na przodku. Widziałem jak mój syn autentycznie się poci trzymając się na wodzy żeby nie zacząć chodzić po klasie (byłem na paru lekcjach)nie dyskutować z nauczycielem, nie wchodzić w interakcje z innymi uczniami. W takiej sytuacji pozostaje nauczanie indywidualne (niezalecane bo izolacja nie rozwiązuje problemu i nie socjalizuje takiego dziecka) szkoła niepubliczna (nie każdego stać to, to raz, a dwa – że szkoły niepubliczne nie mają obowiązku przyjąć takiego dziecka z czego bardzo chętnie korzystają – startowaliśmy do 2 szkół Montesori) wreszcie zostaje farmakoterapia o czym pisałem w poprzedniej wypowiedzi. I to jest naprawdę ostatnia deska ratunku dla odrzuconego przez nauczycieli i rówieśnikow w szkole (nie na podwórku)dziecka jak i dla jego rodziców którzy pomimo ogromu pracy z dzieckiem dostają często etykietkę „rodziny patologicznej”. To jest bardzo ciężka decyzja – nikomu nie życzę żeby musiał decydować o podawaniu swojemu dziecku psychotropów. Ale idzie ku lepszemu – świadomość tego co to jest ADHD rośnie.

  • enigmas

    ADHD to przede wszystkim brak minerałów i witamin w diecie i dlatego jest ta nadpobudliwość sprawdziłam dobry suplement naturalny organiczny szybko i w dużej ilości przyswajalny przez dłuższy czas ok 2 miesiące u mojego dziecka i znaczna poprawa w szkole nachwalić się go teraz nie mogą bo jest spokojniejszy.
    Teraz matki przed i w ciąży źle się odżywiają a dzieci jeszcze gorzej i dlatego jesteśmy skazani na suplementację bo owoce i warzywa mają dużo mniej witamin i minerałów a nasz organizm potrzebuje 96 składników dziennie by prawidłowo funkcjonował. Dużo by o tym pisać ale najważniejsze by była to suplementacja naturalna i dobrze wchłaniana.

    • SIBON

      właściwe ocena mniemanej choroby AD-HD niewłaściwe odżywianie przyczyną tych zachowań dzieci oprócz minerałów dodam też nadmierne picie Coli i Pepsi zwłaszcza wyprodukowanej w Polsce też pitej przez matki w ciąży.Dzieci nie chcą jeś owoców i warzyw a rodzice oto też nie dbają.Jeszcze do tego jak by było mało piją Red Bula w wieku 30 lat będą już po Bajpasach.Tylko podejście mądrych rodziców i pedagogów a nie leków-farmaceutyków daje pozytywne efekty,i nie ogranicza rozwoju dziecka.Są dostępne w Polsce produkty naturalne nie syntetyczne dla dzieci z witaminami iminarałami do picia dodam bardzo smaczne,tylko dla rodziców są BARDZO drogie .

      • Karina

        Mam 4,5 letnią córkę, bardzo żywą, nadpobudliwą, nerwową, upartą, trudną do opanowania buntowniczkę. Nie chowamy jej bezstresowo. To jeszcze nie ADHD, ale ma sporo zachowań podobnych do tych przypisanych ADHD. Nie dawałam sobie z nią rady, więc zapisałam się na warsztaty dla rodziców dzieci nadpobudliwych, żeby ją zrozumieć i jakoś umieć opanować. Nie wiem z czego to się bierze, bo u nas w domu nie pijemy coli ani innych sztucznie słodzonych napoi,córka nie objada się słodyczami, nie jemy chipsów, zwracam uwagę na to co jemy. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wszystkich niezdrowych rzeczy z diety nie wyeliminuję. Może to jednak geny bo widzę podobieństwo zachowań do teściowej i niektórych do męża (który z opowiadań teściowej w dzieciństwie był taki sam). Nie wiem co będzie dalej, czy ją zdiagnozują jako ADHD, na pewno nie dam jej faszerować lekarstwami. Niech się nie wymądrzają osoby, które nie mają takich problemów. Może ADHD to nie choroba, ale zaburzenie tak. I nie koniecznie pomoże tu bicie po rękach linijką jak za dawnych czasów. Czasy się zmieniły, metody wychowawcze też, a rozwój cywilizacji nie zawsze sprzyja ludziom.

    • McKee

      Przede wszystkim jeżeli nadpobudliwość o której wspominasz dała się wyeliminować suplementacją diety to ta nadpobudliwość nie wynikała z ADHD. Cudowne suplementy diety, mikroelementy, omega-3 i 6 , żywność organic eko itp itd nie dzałają tak jak konsekwentnie przestrzegany system motywujący do właściwych wzorców zachowania wprowadzony w domu i w szkole. Podpisuje sie kontrakt ze szkołą żeby cała praca wykonana w domu nie została zniweczone w szkole przez nie świadomych niczego nauczycieli. W kontrakcie ustalamy zasady i egzekwujemy je od siebie nawazjem (rodzice/szkoła)a i tak w jednym przypadku na 10 udaje się bez farmakoterapii. Tak wygląda standardowe ADHD a nie tylko bardziej niepokojny temperament. Czy Twoje dziecko ma zdiagnozowane ADHD?

  • psycholog

    Pseudosensacyjne wieści wyciągnięte ze starego artykułu, głoszącego mało rzetelne informacje. Akurat na sezon ogórkowy pasuje. Odsyłam do magazynu Gazety Wyborczej z 29 czerwca- ciekawy artykuł W. Orlińskiego m.in. na temat metaanaliz w badaniach medycznych, wskazujący na rzetelne źródło badań opublikowanych w BMC Medicine w 2012 roku- dostępne także w internecie. Wyniki badań jednoznacznie wskazują na istnienie zespołu objawów, który ma tę niechlubną nazwę ADHD. Problem istnieje, przemysł farmaceutyczny jak zawsze próbuje to wykorzystywać. Warto to racjonalnie ocenić. Portalowa dyskusja w klimacie sensacji niczemu nie posłuży. Pracując zawodowo z dziećmi znam wiele przypadków, kiedy dziecko nie jest leczone, a problem jest spory. Cierpi dziecko i jego otoczenie.

  • Magda M.

    Pani Psycholog, akurat tak się składa, że czerwcowe zainteresowanie Gazety Wyborczej tematem ADHD wzięło się od powyższego artykułu. Żeby było „ciekawiej” pierwszy artykuł opublikowany w czerwcu przez Gazetę Wyborczą został napisany w duchu „sensacji” – z dużym użyciem wyobraźni autora artykułu. Gazeta Wyborcza nie jest dla mnie wiarygodnym źródłem informacji, aczkolwiek na wyniki badań warto zerknąć.

    Według mnie tak duże zainteresowanie artykułem oraz dyskusje na wielu stronach i portalach świadczą o tym, że temat jest ważny, a sprowadzenie leczenia ADHD do leków budzi zdrową krytykę.

    Temat jest długi, szeroki i głęboki (nie sposób przedstawić jego w jednym artykule), dobrze, że ludzie dyskutują i przedstawiają różne punkty widzenia i piszą o swoich doświadczeniach.

    PS. Sezon ogórkowy nie istnieje – każdego dnia zbyt wiele się dzieje na świecie 😉

  • Mama

    W Polsce leczenie ADHD nie jest sprowadzone do farmaceutyków. Każdy, kto podaje swemu dziecku leki wie, że bez odpowiedniej terapii ich nie uzyska. Tak mówią przepisy i z tego rozliczani są lekarze. Jeżeli robią inaczej, ktoś powinien to zgłosić.

  • druss

    Cóż, żal rozwiewać złudzenia, ale… Dlaczego niby czekano by z takim artykułem aż 3 lata – gość niby udzielił wywiadu przed śmiercią w 2009 roku, a tekst ukazał się w 2012? I druga uwaga – proszę o pokazanie mi tej rzekomej okładki magazynu „Der Spiegel” – wyszukiwarka na niemieckiej stronie pisma jakoś nie może znaleźć tego wiekopomnego wywiadu…
    Pozdrawiam,
    Druss

    • Małgorzata

      Der Spiegel nr 6, z 6 lutego 2012, str. 122-131, tytuł artykułu „Schwermut autor Jörg Blech. Cały artykuł godny polecenia. Pozdrawiam serdecznie 😉 Małgorzata

  • Małgorzata

    Der Spiegel nr 6, z 6 lutego 2012, str. 122-131, tytuł artykułu „Schwermut ohne Scham”, autor Jörg Blech. Cały artykuł godny polecenia. Pozdrawiam serdecznie 😉 Małgorzata

  • Ula

    Witam
    Mam córkę u której zdiagnozowano ADHD z elementami aspergera. Powiem tyle, że nie leczymy jej farmakologicznie tylko dietą, wyeliminowaliśmy cukier, nabiał, białą mąkę, biały ryż i wiele innych przetworzonych produktów. Dieta czyni cuda. I tak naprawdę czy to jest prawdziwa czy ” wymyslona” choroba to nadpobudliwość istniej, wygodniej jest podać leki niż się zająć własnym dzieckiem. Bo to wymaga wielkiego wysiłku i zaangażowania. Ale da się poprawić jakość życia bez chemii. To zależy od rodziców.

  • ANNA

    Właśnie, czy ktoś pomyślał, że tony cukru dodawane do każdego produktu na rynku, powoduje nadmiar energii w organizmie? Że to nie mózg, niedotlenienie, geny, a współczesne śmieciowe jedzenie? Dodawana kodeina, kofeina do pepsi itp., dzieci piją różne rzeczy, poza pepsi, w nich są barwniki, E… coś tam, CUKIER, do tego hormony i antybiotyki w mięsie (kurczak, świnia, itd.) i mamy wybuchową mieszankę. Tu nie trzeba filozofa by widzieć, jak to wpływa na zdrowie. Wyeliminujcie cukier, mięso jak pisze ULA i na pewno wiele przejdzie.. Ja sama zauważyłam, że moje dzieci jak zjedzą coś co ma cukier są bardziej pobudzone, mają energię ale także są bardziej agresywne…
    LEKI nie pomogą. Jako dowód mogę powiedzieć, że miałam gruczolaka przysadki przed 1 ciążą w wieku 19 lat. Po zmianie diety, przyzwyczajeń (co zawdzięczam ciąży i porodowi oraz karmieniu dziecka), badanie wykazało po 2 latach jeszcze raz gruczolaka, ale po 3 latach i potem po kolejnym 3 latach- ANI ŚLADU. A gruczolak wg współczesnej medycyny- NIE COFA SIĘ!!
    Widać cofa podobnie jak i może rak, adhd, i wiele chorób „wymyślonych (czyt. udowodnionych)” – współcześnie.

  • weczi

    Nie widze tego artykulu